Głos z morza

Głos z morza

Urodziłam się dwukrotnie okręcona pępowiną, która niczym lina okrętowa nie chciała mnie wypuścić z bezpiecznej przystani brzucha mojej matki. Ale nawet kiedy akuszerka jednym ruchem przecięła bezpowrotnie łączącą nas więź, pępowina nadal ciasno oplatała moje ciało i potrzeba było dopiero decyzji mojej babki, która gwałtownym szarpnięciem wyswobodziła mnie z jej wężowego uścisku. Ślad pępowiny na zawsze odcisnął się na moim ciele, znacząc na skórze szlak, który budził respekt mojej załogi, strach podbijanych przeze mnie ludów i po którym lubili wodzić językiem moi kochankowie. Kiedy więc po latach kat owijał mi wokół szyi sznur, absolutnie się nie zdziwiłam, że zrobił to dwukrotnie.

Kontynuuj czytanie