Głos z morza

Głos z morza

Urodziłam się dwukrotnie okręcona pępowiną, która niczym lina okrętowa nie chciała mnie wypuścić z bezpiecznej przystani brzucha mojej matki. Ale nawet kiedy akuszerka jednym ruchem przecięła bezpowrotnie łączącą nas więź, pępowina nadal ciasno oplatała moje ciało i potrzeba było dopiero decyzji mojej babki, która gwałtownym szarpnięciem wyswobodziła mnie z jej wężowego uścisku. Ślad pępowiny na zawsze odcisnął się na moim ciele, znacząc na skórze szlak, który budził respekt mojej załogi, strach podbijanych przeze mnie ludów i po którym lubili wodzić językiem moi kochankowie. Kiedy więc po latach kat owijał mi wokół szyi sznur, absolutnie się nie zdziwiłam, że zrobił to dwukrotnie.

Kontynuuj czytanie

Joga w Pałacu Komierowo

Joga w Pałacu Komierowo

fot. Monika Victoria

W trudnym czasie pandemii moje samopoczucie ratuje joga. Zaś gdy mam ochotę oderwać się od rzeczywistości, wracam wspomnieniami do wyjazdu Yoga Retreatment, w którym miałam przyjemność uczestniczyć w lutym. W bajkowych wnętrzach Pałacu Komierowo ćwiczyłam jogę pod okiem jogina z Indii, jadłam wykwintne jedzenie, pławiłam się w luksusie i błogo relaksowałam. 

Kontynuuj czytanie

Obrączka

Obrączka

To ostatni dzień wakacji i pierwszy jej nowego życia. Mila siedzi przy stoliku w kawiarni, raz po raz zerkając na ekran telefonu, który celowo wyciszyła, bo oczekiwanie na dźwięk wiadomości jest jednak dla niej zbyt stresujące, wręcz nie do zniesienia. Zaciska dłonie i bawi się obrączką. Nosi ją rok, ale nadal nie do końca przyzwyczaiła się do jej obecności na swoim palcu.

Kontynuuj czytanie

Spacer z duchami

Spacer z duchami

fot. Joanna Papieska

Bardzo późnym wieczorem dotarliśmy wczoraj na Powązki. Odwiedziliśmy groby rodziny Michała, a potem spacerowaliśmy opustoszałymi alejkami. Czytaliśmy napisy na tablicach, daty, staroświeckie pisownie i imiona. Żałowaliśmy, że odkryte znicze zastąpiły już prawie całkowicie lampiony, których światło nie jest już tak migoczące i urokliwe. Nie było tu już prawie nikogo, chyba tylko duchy, które prowadziły nas w stronę przeznaczenia.

Kontynuuj czytanie

Krem Azazella

Krem Azazella

Od lewej: Nutri Filler Filorga, Vitamin Enriched Base Bobbi Brown, Creme de La Mer. Z przodu tubka Ceramidin Dr Jart.

To, że książki bywają niebezpieczne, wiadomo nie od dziś. Mogą cię nauczyć wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia, odważnie sięgać po to, o czym marzysz, ruszać w pełną przygód podróż w nieznane, ewentualnie bać się klauna wyłaniającego się z kanałów. Mogą cię też nauczyć… kochać kosmetyki. To mój przypadek. Krem Azazella z „Mistrza i Małgorzaty” na zawsze sprawił, że nie jestem w stanie przejść obojętnie obok perfumerii.

Kontynuuj czytanie