Joga w Pałacu Komierowo

fot. Monika Victoria

W trudnym czasie pandemii moje samopoczucie ratuje joga. Zaś gdy mam ochotę oderwać się od rzeczywistości, wracam wspomnieniami do wyjazdu Yoga Retreatment, w którym miałam przyjemność uczestniczyć w lutym. W bajkowych wnętrzach Pałacu Komierowo ćwiczyłam jogę pod okiem jogina z Indii, jadłam wykwintne jedzenie, pławiłam się w luksusie i błogo relaksowałam. 

Kocham jogę. To mój ulubiony rodzaj aktywności odkąd na drugim roku studiów w ramach zaliczenia wuefu trafiłam na zajęcia prowadzone przez jogina Darka. Dzięki tamtym sesjom w obskurnej sali judo w Instytucie Socjologii na Karowej zrozumiałam, jak cudownie działa na mnie joga. Spróbowałam i tak już zostało. Ćwiczę od 18 lat. Czasem mam przerwy, bo nie potrafię być systematyczna, ale zawsze przychodzi moment, w którym do jogi wracam. Nie zakładam, że to się zmieni.

fot. Monika Victoria

Dlaczego ją lubię? Bo jak żaden inny wysiłek fizyczny sprawia, że wracam do siebie. Poprzez głębokie rozciąganie stymuluje mój układ nerwowy, dzięki czemu jestem spokojniejsza, lepiej śpię i łatwiej znoszę stres. Wzmacnia mnie i wycisza, a po skończonych ćwiczeniach zawsze daje uczucie niesamowitej błogości. Uwielbiam rozciągać się w asanach, sprawdzać możliwości mojego ciała. Cieszę się, gdy uda mi się wejść w jakąś spektakularnie trudną, choć mam świadomość, że to cieszy się bardziej moje ego i że zupełnie nie o to w prawdziwej jodze chodzi. Na rozciąganiu się nie kończy, joga konkretnie wzmacnia też moje mięśnie, za to bez efektu napakowania. Gdy ćwiczę regularnie, moje ciało staje się smukłe, a bóle odcinka lędźwiowego pleców znikają. Odzyskuję też kontakt z samą sobą. Nagle wiem, czego potrzebuję, nie mam też najmniejszych problemów z podejmowaniem jakichkolwiek decyzji. Po prostu wiem kim jestem, rozumiem, co czuję. A to diametralnie zmienia jakość życia. 

fot. Monika Victoria

Niestety ostatnio trochę tę sferę zaniedbałam. Kiedy więc dostałam propozycję, by wziąć udział w walentynkowej edycji warsztatów Yoga Retreatment w Pałacu Komierowo aż podskoczyłam z radości. Miałam za sobą intensywny emocjonalnie czas i wiedziałam, że taki wyjazd dobrze mi zrobi. Potrzebowałam chwili oddechu, relaksu i wyciszenia, na które ciężko wygospodarować czas w wirze codzienności. Jednak program warsztatów oraz ich jakość przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Wymyśliła je Anna Maria Komierowska-Szweycer, która postanowiła połączyć wszystkie swoje ulubione metody relaksu w jedną całość. Oprócz jogi znalazł się więc tam czas na kąpiele w gongach, masaże, a nawet… morsowanie!

Anna Maria Komierowska-Szweycer i Jimmy Sarubhan fot. Monika Victoria

Brałam już udział w kilku wyjazdach jogowych, ten był jednak inny niż wcześniejsze. Wszystko dzięki luksusowej oprawie, która pozwoliła mi poczuć się jak księżniczka. Mieszkaliśmy i praktykowaliśmy jogę w najprawdziwszym pałacu! Pałac Komierowo położony w Borach Tucholskich w rękach rodziny Komierowskich jest od tysiąca lat. W czasie wojny przejęli go Niemcy, później władze PRL. Po upadku komunizmu rodzinie Komierowskich udało się go odkupić. Stylowo odrestaurowany działa od niedawna jako butikowy hotel. Zobaczcie te bajkowe wnętrza!

fot. Marta Urbaniak
fot. Marta Urbaniak

Wokół pałacu rozciąga się malowniczy park pełen starych drzew. Było ich podobno jeszcze więcej, jednak trzy lata temu zniszczyła je trąba powietrzna, która przetoczyła się nad Borami Tucholskimi. Ale nadal spacer w promieniach zachodzącego słońca wśród drzew pozwala się cudownie wyciszyć niezależnie od pory roku.

Pałac Komierowo fot. Marta Urbaniak
fot. Monika Victoria

Nasz nauczyciel, Jimmy Sarubhan, pochodzi z New Delhi. Uczył jogi m.in. gwiazdy Bollywood. Miałam więc możliwość poćwiczyć niemalże u źródła. I faktycznie, zestaw asan, które zaproponował Jimmy, a także jego podejście były inne niż u „zachodnich” nauczycieli, z którymi miałam styczność do tej pory. Jego wiedza na temat jogi robi wrażenie. Jimmy jest też terapeutą ajurwedyjskim i świetnie zna się na funkcjonowaniu ciała. Podpowiedział mi kilka prostych ćwiczeń na bolące kolano i faktycznie jest mi po nich lepiej!

fot. Monika Victoria

Praktykowaliśmy dwa razy dziennie, tuż po przebudzeniu i po południu. Każdą poranną sesję rozpoczynaliśmy od pranajam, czyli ćwiczeń oddechowych, potem były zestawy asan, za każdym razem inne. Jimmy serwował nam konkretny wycisk, ale nie pozbawiony poczucia humoru. Jego „spać” obwieszczające końcowy relaks w savasanie było często naprawdę dużą ulgą. Po relaksie praktykował z nami jeszcze jogę śmiechu, której spróbowałam po raz pierwszy. Stawaliśmy w kole i na zawołanie śmialiśmy się do rozpuku. Okazuje się, że zarówno szczery śmiech, jak i ten wymuszony, wyzwalają w organizmie podobne reakcje. I faktycznie, po sesji jogi śmiechu mój nastrój był szampański!

Poranna sesja jogi fot. Monika Victoria
Jimmy Sarubhan fot. Monika Victoria

W przerwach między śniadaniem a lunchem wygrzewaliśmy się w saunie, a potem skakaliśmy do lodowato zimnego stawu. Zawsze marzyłam, by spróbować morsowania i po tym pierwszym razie w Komierowie wiem, że to nie koniec, choć sam moment zanurzenia wcale nie należał do łatwych i przyjemnych (co możecie zobaczyć na zdjęciach). Za to uczucie, które pojawia się w ciele po wyjściu z lodowatej wody jest nie do opisania. Żywotność, energia, euforia, które utrzymują się jeszcze przez kilka kolejnych godzin.

Chwila po zanurzeniu fot. Monika Victoria
fot. Monika Victoria

W programie znalazł się też czas na błogi masaż ciała. Co tu dużo mówić. Kocham masaże. Czułam się absolutnie wspaniale. 

fot. Monika Victoria

Wieczorami brałam udział w kąpieli w gongach, co też było dla mnie nowym doświadczeniem. Niskie dźwięki gongów wprawiają komórki ciała w drgania, pozwalając usuwać z nich toksyny. Wprowadzają też ciało w stan głębokiego relaksu. I faktycznie, odpłynęłam, a w mojej głowie pojawiały się niezwykłe obrazy i wizje. W nocy spałam głęboko, ale mocno się spociłam, zupełnie jakby moje ciało chciało pozbyć się tego, co mu nie służy.

Dana z Alchemii Dźwięków zagrała koncert na gongach fot. Monika Victoria

Trzy superzdrowe posiłki dziennie, skomponowane z warzyw i kasz zrobiły swoje. Czułam się dobrze i lekko. Były też desery! Menu udowadniało, że zdrowe może być także wykwintne.

Wspaniały pudding chia fot. Marta Urbaniak

Wyjazd był w Walentynki, mam więc poczucie, że zrobiłam coś z miłości do samej siebie. Cztery dni dobrego jedzenia, jogi dwa razy dziennie, spacerów, masaży i medytacji zdziałały cuda. Do Warszawy wróciłam zregenerowana, spokojniejsza, pełna sił. Myślę sobie teraz, że recepta na dobre samopoczucie nie jest trudna, problem w tym, że w codziennym zabieganiu mało kto może sobie na nią wygospodarować czas. I właśnie dlatego warto wybrać się na Yoga Retreatment. Pomoże w krótkim czasie wypocząć, zresetować się, odzyskać siły.

fot. Monika Victoria

W trudnych czasach pandemii w jodze znajduję ukojenie. Pomaga mi pobyć w chwili obecnej i choć przez tę godzinę na macie nie myśleć o tym, co dzieje się ze światem. Na koniec endorfiny łagodzą lęk. Jest lepiej. Dlatego tak bardzo ucieszył mnie fakt, że Yoga Retreatment organizuje teraz darmowe sesje na żywo z Jimmym Sarubhanem na Facebooku. W każdy wtorek i czwartek o dziewiętnastej oraz w sobotę o dziesiątej możecie wziąć udział w sesji Yoga Live Sessions for Immunity. Link znajdziecie tu. Wystarczy rozłożyć matę i odpalić Facebooka. W tych trudnych czasach zarazy to mała, prosta rzecz, którą możemy dla siebie zrobić. Z miłości do siebie. Z nadzieją, że jeszcze będzie dobrze.

Anna Maria Komierowska-Szweycer fot. Monika Victoria
fot. Monika Victoria

EDIT: Dostałam właśnie informację, że ze względu na pandemię i chwilowy brak możliwości przeprowadzenia wyjazdów Yoga Retreatment w Pałacu Komierowo w dniach 16-19 kwietnia odbędzie się program Yoga Retreatment w wersji online, nadawanej na żywo z pałacu! W jego ramach dostaniecie starter packi z dostawą do domu (a w nich m.in. śliczną butelkę termiczną Yoga Retreatment & Joy in Me, lniany woreczek wypełniony gryką i obłędnie pachnący lawendą oraz wegetariańskie menu opracowane we współpracy dietetyka i szefa kuchni z Pałacu Komierowo), a także dostęp do ośmiu półtoragodzinnych zajęć jogi z Jimmym Sarubhanem i dwóch godzinnych koncertów gongów zagranych przez Danę z Alchemii Dźwięków. To świetna okazja, żeby skorzystać z dobrodziejstwa tego programu w zaciszu własnego domu, wzmocnić ciało i uspokoić umysł.

2 myśli na temat “Joga w Pałacu Komierowo

  1. Bardzo przyjemnie mi się czytało w tych trudnych czasach o zaletach praktykowania jogi. Wyciszenie, relaks, spokojny sen… Wszystko to wydaje się chwilowo nieosiągalne, ale może rzeczywiście warto spróbować? Póki mogłam się zrelaksować i oderwać od trosk czytając ten sympatyczny i zachęcający wpis. A zdjęcia z „morsowania” – bezcenne!
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s