Kierunek: Kawkowo

fot. Michał Piotrowski

Póki kalendarzowe lato trwa, chciałabym zaprosić Was do Kawkowa na Warmii. To moje ulubione miejsce w Polsce. Są tu piękne widoki, pyszne jedzenie, artystyczne domostwa i inicjatywy oraz gospodarze chętni, by się tym wszystkim dzielić. Wracam stąd zawsze nasycona wrażeniami i twórczo zainspirowana. Dla mnie Kawkowo to stan umysłu.

Lubię tu przyjechać chociaż raz w roku, najlepiej późnym latem. Na miejsce prowadzi kręty, zielony tunel z drzew. Przy wjeździe stoją tabliczki z nazwami miejsc, które warto odwiedzić. Zapowiedź tego, co mnie czeka.

Zatrzymuję się w jednej z urokliwych agroturystyk, których jest tu sporo. W ciągu dnia szwendam się po okolicy i odkrywam kolejne czarodziejskie miejsca (byłam tu już cztery razy i wciąż nie odkryłam wszystkiego!). Wędrując po łąkach układam bukiety z wrotyczu i nasłuchuję żurawi. Ich niepokojące, wzmocnione echem nawoływania brzmią zawsze dla mnie jak nie z tego świata. Wieczorem siadam przed domem, by wysłuchać koncertu świerszczy na łące. Gdy robi się ciemno, liczę spadające gwiazdy i recytuję marzenia.

Kawkowo na Warmii
fot. ja. Wieczór z widokiem na łąkę

Lubię tutejszych mieszkańców, w większości napływowych (podobno w Kawkowie żyje tylko jeden autochton), którzy tworzą kolorową, artystyczną i otwartą społeczność. Nie czuje się tu sąsiedzkiej zawiści. Wszyscy wzajemnie się wspierają i polecają. Mają pomysł na swoje miejsca i chcą się nimi dzielić z innymi. Każde czymś się wyróżnia, jest niebanalne i wyjątkowe. 

Marta Urbaniak w lesie
fot. Paulina Gawęcka (zdjęcie z archiwum)

Przywożę stąd do domu nie tylko ręcznie robione sery i pyszny miód, ale też masę wrażeń, które inspirują mnie przez resztę roku. Dla mnie Kawkowo to stan umysłu. Czuję tu lekkość i przyzwolenie do tego by żyć tak jak chcę, w zgodzie ze sobą i naturą, w afirmacji tego, co wartościowe, piękne i wywołujące dreszcze na skórze. W radości życia. Gdy mam gorszy nastrój, wystarczy, że odpalę sobie zdjęcia stąd, a wspomnienie tych kilku dni i tego, jak się podczas nich czułam, pozwala mi wrócić do siebie. 

Na liście marzeń zapisałam sobie, żeby mieć tu kiedyś dom z tarasem, na którym będę ćwiczyła jogę i pisała książki. 

Marta Urbaniak na łące
fot. Michał Piotrowski. Chodzę tutaj w stanie permanentnego rozanielenia.

Tak naprawdę Kawkowa są dwa – Nowe i Stare. A w gruncie rzeczy wiele dzieje się także w wioskach dookoła: Pupkach, Szałstrach, Węgajtach, Godkach, Ględach czy Jonkowie. Natężenie osób kreatywnych, niezwykłych miejsc i malowniczych widoków na kilometr kwadratowy jest tu chyba największe w Polsce. 27 września rusza tu też festiwal Sztuka w Obejściu. Uczestniczące w nim gospodarstwa otworzą swoje podwórka i progi, stając się domowymi galeriami albo scenami. Spektakle, koncerty, wernisaże i warsztaty – to wszystko czeka na odwiedzających podczas trwającego trzy dni festiwalu.

Marta Urbaniak nad jeziorem
fot. Michał Piotrowski. W poszukiwaniu ziemi na sprzedaż dotarliśmy nad tajemnicze jezioro.

W tym roku w okolice Kawkowa dotarł też wielki świat w postaci ekipy Vogue Polska, która zrealizowała tu okładkową sesję do wrześniowego numeru. Zdjęcia autorstwa Sonii Szóstak są piękne, ale trochę się martwię, że sława odbierze temu miejscu jego kameralny charakter, który w dużej mierze stanowi o jego uroku, i mam nadzieję, że tak się jednak nie stanie. 

Specjalnie dla Was przygotowałam przewodnik po moich ulubionych kawkowskich zakątkach i relację z długiego, sierpniowego weekendu na Warmii.

Spanie i jedzenie

fot. ja Droga do naszej weekendowej miejscówki

Wcześniej zatrzymywałam się w Moniówce i Butterfly Factory (oba te miejsca bardzo polecam), a w tym roku u Kasi Pietraszewskiej do której trafić można kierując się z głównej drogi tabliczką z napisem „Kozie Sery”. Kasia hoduje kozy i robi własny ser. Mieliśmy okazję spróbować go podczas królewskiego śniadania. Mój faworyt to ten z czarnuszką, a na drugim miejscu kozia ricotta, którą zjadłam z kroplą porzeczkowej konfitury.

fot. ja. Kozie sery Kasi Pietraszewskiej
Marta Urbaniak
fot. Michał Piotrowski. Bliskie spotkanie trzeciego stopnia z panem lub panią kozą.

Mam niestety wrażenie, że z roku na rok jest coraz trudniej o spontaniczne znalezienie noclegu w Kawkowie (czyli tak jak lubimy najbardziej). Zawsze jednak warto zadzwonić w wybrane miejsce, bo nawet jeśli gospodarze nie będą mieć wolnego pokoju, mogą podpowiedzieć, u kogo coś się akurat zwolniło. My właśnie w ten sposób trafiliśmy do Kasi Pietraszewskiej, chociaż Booking.com nie dawał nam szans.

fot. ja. Lucky w poszukiwaniu przyjaciela
fot. ja. Wege obiad u Letycji Pietraszewskiej w Cegielnia Art

Tuż obok domu Kasi swoją siedzibę ma też Cegielnia Art, do której wybraliśmy się na wegetariański obiad. W Cegielni znajduje się baza noclegowa (idealna dla rodzin z dziećmi) oraz pracownia ceramiki. Od czasu do czasu organizowane są tu także warsztaty lepienia w glinie.

Galeria Kawkowo

Marta Urbaniak zdjęcie w galerii
fot. Michał Piotrowski. W oczekiwaniu na tartę w Galerii Kawkowo
fot. ja Takie cuda można sobie przywieźć z Galerii Kawkowo.

Wpadam tu zawsze, gdy jestem w Kawkowie, na kawę, na tartę, na chwilę. Można tu kupić obrazy, biżuterię i rękodzieło. W Galerii odbywają się warsztaty artystyczne, np. malowania ceramiki czy papier mache. W części warsztatowej unosi się zapach farby, podłoga i ściany pomazane są śladami po twórczości.

Marta Urbaniak przy pianinie
fot. Michał Piotrowski. Uważajcie, artystyczny duch Galerii Kawkowo jest zaraźliwy.

Lubię tu niespiesznie wypić czarną kawę w południe. Dzielimy się z Michałem kawałkiem tarty. Jest krucha i maślana. Czekolada roztapia się na słońcu. Zbieram okruszki opuszkiem palca. Gdybym była w domu pewnie wylizałabym talerzyk… Siedzimy delektując się chwilą, świeżością dnia, który się dopiero rozpoczął.

Marta Urbaniak z psem
fot. Michał Piotrowski. Moja sukienka pochodzi z Bali, a ja czuję w Kawkowie trochę balijskiego klimatu.

Zaraz potem Lucky wdaje się w bójkę z buldożką Ani, właścicielki, więc ruszamy dalej.

Jezioro leśne

Marta Urbaniak w kostiumie
fot. Michał Piotrowski. Na sobie mam kostium Dinah Bodymaps, chustka to vintage YSL.

Wcale nie jest tu łatwo trafić, bo nie dla wszystkich mieszkańców jezioro leśne oznacza to samo. W okolicy jest ich kilka, ale ja lubię szczególnie jedno, które zresztą wystąpiło w sesji dla Vogue. Ze Starego Kawkowa jedziemy na Szałstry, potem w prawo, przez las, przez wiadukt nad torami, przy torach w dół, aż do szlabanu. Przez liście drzew prześwituje już tafla wody. Jezioro jest niewielkie, otoczone lasem. Można do niego zejść z kilku miejsc z brzegu. Przy jednym z nich stoi pomost, którego z roku na rok coraz bardziej ubywa.

Marta Urbaniak w kostiumie
fot. Michał Piotrowski

Z roku na rok jezioro staje się też coraz popularniejsze i coraz trudniej tu o taką chwilę, gdy nie ma nikogo. A szkoda, bo jezioro wprost stworzone jest do tego, by pływać w nim nago, czuć się częścią natury, wyskoczyć choć na moment z mundurka mieszczucha.

Marta Urbaniak nad jeziorem w kostiumie
fot. Michał Piotrowski

Jestem pewna, że gdy nikt nie patrzy, czarownice odprawiają tu swoje rytuały, a warmińskie duszki czasem zrobią komuś psikusa, chowając mu ręcznik albo klapki. 

Lawendowe Pole

Marta Urbaniak z lawendą
fot. Michał Piotrowski

Nietrudno tu trafić – w całym Kawkowie ustawione są drogowskazy. A nawet gdyby jakimś cudem udało wam się je przeoczyć, na pół wioski niesie się zapach lawendy, który doprowadzi was na miejsce.

Uwaga. Lawenda kwitnie w czerwcu i lipcu. Wtedy też pagórki mają intensywnie fioletowy kolor. Po sezonie warto odwiedzić Lawendowe Muzeum Żywe, w którym odbywają się wiejskie warsztaty alchemiczne. Można się na nich nauczyć wytwarzania naturalnych kremów, wód aromatycznych i olejków eterycznych. 

fot. ja. Suszy się, a przede wszystkim pachnie!

Gdy przyjeżdżamy, w muzeum akurat nie ma nikogo. Oglądamy odtworzone wnętrze prawdziwej warmińskiej chaty. Jest tu też destylarnia, w której wytwarza się olejek. Zakradamy się po schodach na górę. Na strychu, pod stropem, suszą się bukieciki lawendy. Od ich zapachu kręci mi się w nosie. 

Zdjęcie lawendy
fot. Michał Piotrowski

W sklepiku kusi mnie syrop z lawendy i miód, w którym zatopione są jej płatki, jednak konieczność wyeliminowania cukru z diety wygrywa. Wychodzę z bukietem lawendy. Będzie mi przypominał o Kawkowie w szare dni. 

fot. ja. Tak wygląda brama do Tajemniczego Ogrodu

Na miejscu jest też Tajemniczy Ogród, czyli mini ogród botaniczny roślin zielarskich, użytkowych i zapomnianych. Wędrujemy wśród krzaków werbeny, szarłatu i wrzosu. Ścieżką, prowadzi nas czarno-biały kot.

Obiad w Berezówce

Stały punkt programu to obiad u Ewy i Jacka w Berezówce. Wystarczy do nich zadzwonić kilka godzin wcześniej (większość osób w okolicy poda wam ich numer telefonu). Nie chodzi tylko o to, że obiad jest pyszny (bo jest!), ale o atmosferę, którą tworzą gospodarze. Zawsze czuję się tu trochę tak, jakbym przyjechała w odwiedziny do dawno nie widzianych, ulubionych cioci i wujka. Zajadamy się carpaccio z cukinii i kaszą gryczaną z kurkami i wymieniamy się wrażeniami, jakbyśmy się nie widzieli nie rok, a tydzień. Gospodarze świetnie orientują się w tym, co się dzieje w okolicy. Zawsze podpowiadają, co jeszcze powinniśmy zobaczyć. Tłumaczą nam drogę do gospodarstwa Thorstena, który produkuje najlepszy w okolicy ser.

Manufaktura Thorstena

fot. Michał Piotrowski. Serowe arcydzieło Thorstena

W ogrodzie Thorstena bujnie rozkwitły białe hortensje, a na powitanie wybiegają nam dwa olbrzymie owczarki podhalańskie. Thorsten jest Fryzyjczykiem, zaś na Warmię sprowadził specjalny, fryzyjski gatunek krów, które pasą się całymi dniami na łąkach (wnioskuję więc, że są szczęśliwe). Ich mleko oraz sekretna receptura sprawiają, że wytwarzany przez Thorstena ser smakuje po prostu wybitnie. Naprawdę nie przesadzam!

fot. Michał Piotrowski. Kupiliśmy tylko kawałek, następnym razem wrócimy po cały krąg.

Czuje się po prostu, że Thorsten wkłada w niego całe swoje serce. Podobno czasami ser wychodzi mu tak świetny, że ma opory, by go sprzedać, bardzo się do niego przywiązuje… My pierwszy raz spróbowaliśmy sera Thorstena rok temu i od tego czasu wiedzieliśmy, że musimy po niego wrócić. Jego smak jest niepowtarzalny, intensywny, wibrujący od umami (a już zwłaszcza dla osoby, która tak jak ja, od kilku miesięcy jest na ascetycznej, bezmlecznej diecie). Ciężko się opanować, żeby nie sięgnąć po kolejny kawałek. I kolejny. Jeśli akurat nie jesteście w Kawkowie, od niedawna możecie go sobie zamówić do domu. Wystarczy, że odezwiecie się do Manufaktury Thorstena przez jej konto na Facebooku. Warto!

fot. Michał Piotrowski. Ten ser jest tak pyszny, jak tylko możecie to sobie wyobrazić.

Teatr Węgajty

fot. ja. Teatr na łące

Tajemnicze miejsce, do którego dotarłam już dwa razy, za każdym razem pod nieobecność właścicieli. Nie mogę więc za wiele o nim powiedzieć, poza tym, co widziałam i co wyczytałam w internecie. 

Marta Urbaniak
fot. Michał Piotrowski. Na podwórku Teatru Węgajty stoi prawdziwy cygański wóz.

Siedziba teatru mieści się w stodole położonej w malowniczym ogrodzie. Przedzieramy się ścieżką pomiędzy kłączami rudebekii. Na podwórzu stoi indiańskie tipi i cygański wóz trupy teatralnej. Na drzewie wisi gniazdo-huśtawka. Odbywają się tu warsztaty Innej Szkoły Teatralnej, a także festiwal Wioska Teatralna. Teatr działa od 1982 roku. Sięga po elementy ludowej obrzędowości, a jego spektakle prezentowane są na festiwalach teatralnych w Polsce i zagranicą.

Zdjęcie Marty Urbaniak
fot. Michał Piotrowski. Liczyliśmy z Luckiem na spektakl w stodole, ale nie zastaliśmy nikogo.
fot. ja. Inna Szkoła Teatralna

Camp SPA

Gdybyśmy mieli więcej czasu pewnie pojechalibyśmy jeszcze do najsłynniejszego SPA pod gołym niebem, czyli Camp SPA w Ględach, żeby się trochę porozpieszczać. Wchodzi się do niego przez starą drewnianą bramę ustawioną na środku łąki. Wrażenie jest niesamowite – nagle znajdujesz się w totalnie odrealnionej krainie relaksu i piękna (mimo że to przecież ta sama łąka, która jest po drugiej stronie). Ścieżka prowadzi do stanowiska z masażem, które ukryte jest w małym zagajniku. Kawałek dalej stoi wanna, w której można zażywać ziołowych kąpieli. Jest tu nawet „kino”, czyli stare fotele kinowe ustawione z widokiem na najbardziej malowniczy fragment łąki. Gdy byłam tu cztery lata temu z przyjaciółkami, zdecydowałyśmy się na kąpiel w balii z kieliszkiem lokalnego cydru z Kwaśnego Jabłka. Była to rozrywka w najczystszym, przyjemnościowym wydaniu.

Zdjęcie Marty Urbaniak
fot. Paulina Gawęcka. Zdjęcie z naszego dziewczyńskiego weekendu cztery lata temu

Na tym nie koniec…

W Nowym Kawkowie jest jeszcze ośrodek Tu i Teraz, w którym odbywają się wszelkiej maści warsztaty rozwojowe (spędziłam tu kiedyś tydzień na warsztatach jogi funkcjonalnej z Radkiem Rychlikiem). W Ględach, niedaleko Camp SPA, znajduje się Glendoria, czyli pierwszy glamping w Polsce. Kilkanaście kilometrów dalej, w Kwaśnym Jabłku (Włodowo), warto skosztować lokalnego cydru, który w niczym nie przypomina sklepowych popłuczyn, jest wytrawny i gęsty od smaków. Mam jeszcze kilka miejsc, które chciałabym odwiedzić, m.in. Różane Wzgórza, Koronczarnię, Marysiowe Łąki. Ale wiem też, że jeśli nie uda mi się ich wszystkich odhaczyć, nic się nie stanie. Spacer po warmińskich łąkach, zachód słońca nad wzgórzami, cisza, którą zakłócają jedynie odgłosy natury, wszechobecny spokój i duch twórczej energii, który unosi się w powietrzu – to wszystko jest tam za darmo i na wyciągnięcie ręki. Już się zastanawiam, kiedy mogłabym wrócić. 

fot. Paulina Gawęcka. W ośrodku Tu i Teraz
fot. ja. Zachód słońca nad łąką u Kasi Pietraszewskiej

4 myśli na temat “Kierunek: Kawkowo

  1. Świetne miejsce na odpoczynek. Gratuluję wyboru tego miejsca na działkę z daczą. Wszelkiej radości i satysfakcji na przyszłość. Masz romantyczną duszę, chyba jesteś raczek. Do uroków natury dołożyłaś swoją
    urodę. Cudownie to wyszło. Pozdrawiam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s